Jedną z ulubionych modlitw Ojca Ignacego była medytacja Drogi Krzyżowej. Misjonarki odprawiają więc to nabożeństwo nie tylko w Wielkim Poście. Przybliżamy się tak do Chrystusa – królującego z tronu krzyża.

 

STACJA I - WYROK

Słucham tego wszystkiego co świat mi zarzuca - tak jak Ty Panie ... Piłat, który nie potrafi nazwać Ciebie winnym. Ludzie, którzy krzyczą tak głośno, że nie słyszą swoich słów...i ludzie, którzy chcieliby być obok, a jednak pozostają na swoim miejscu...
A ja stoję i przyjmuję wyrok za siebie i za tych obok... NIE POZWÓL MI SIĘ BRONIĆ!

STACJA II - KRZYŻ

Stoję na tej samej drodze - tak jak Ty Panie...Te same ulice...Te same krzyki, twarze...Ty jednak milczysz a ja pytam, Ty bierzesz krzyż z całą swą godnością...Ja chciałbym uciec, a jednak wyciągam ręce po ciężar, który wydaje się nie być moim...
NIE POZWÓL MI ZAWRÓCIĆ !

STACJA III - UPADEK

Swoją twarz odnajduję po omacku...pokryta jest piachem. Przez chwilę poczułem się lepiej - leżałem tak jak Ty Panie pod krzyżem wypełnionym po brzegi ludzkim grzechem... Nasłuchuję wśród krzyków, śmiechu, wzgardy Twego głosu...Ty powstałeś...
POMÓŻ MI CHCIEĆ TEGO SAMEGO!

STACJA IV - SPOTKANIE

Różne bywają spotkania, nawet matki i dziecka...Tym razem też nie pytałeś, a ja chciałbym tak wielu wyjaśnień...Tobie wystarczyło to spojrzenie, które mimo łez i cichego cierpienia - wierzyło.
POMÓŻ MI WIERZYĆ WTEDY GDY NIE ROZUMIEM!

STACJA V - POMOC

On wcale nie chciał pomóc - tak jak ja bronił się przed tym wysiłkiem. Może nawet myślę, że te dwie belki są na wyrost...Może nawet miałem żal do siebie, że zgodziłem się na ten ciężar...Ty nie prosiłeś o pomoc, ja się domagam...
POMÓŻ MI NIE BAĆ SIĘ CIĘŻARU!

STACJA VI - DŁONIE

Były tak delikatne, a jednak potrafiły dotrzeć do Ciebie przez zawzięty tłum. Przyjąłeś jej dar...Weronika przyjęła Twój...Ona nie czyniła tego dla rozgłosu, moje dłonie jeszcze szukają uznania... Nie potrafię tak się przedzierać do Ciebie - boję się tłumu...
POMÓŻ MI CZYNIĄC DOBRO ZACHOWAĆ MILCZENIE!

STACJA VII - SPOTKANIE Z ZIEMIĄ

Kolejny raz czujesz jej bicie. Teraz leżałeś dłużej. Być może szeptała - wstań... jeszcze trochę. A może delikatnie ocierała Twoją twarz z krwawego potu, cichych łez, obelg... Ty wiesz po co ten upadek, ja czuję się rozczarowany swoim - nie przewidziałem go!
POMÓŻ MI TOBIE UFAĆ!

STACJA VIII - NIEWIASTY

One także chciały być przy Tobie. Nie rozumiały dlaczego zbliżasz się ku Golgocie. Przecież uzdrawiałeś, pomagałeś, dawałeś nadzieję... Kładły pod Twoje stopy widowiskowe lamenty - miały być ulgą... Zauważasz je, pocieszasz... Ja skupiam się na sobie, mój ból wydaje mi się najważniejszy...
POMÓŻ DOSTRZEC INNYCH, CHOCIAŻ TO MNIE BÓL DOTYKA!

STACJA IX - ZNOWU ZIEMIA

To ostanie z nią spotkanie... Pozwoliła przez chwilę odpocząć Twemu Ciału, byś mógł dotrzeć do końca. Ty chcesz iść dalej, u mnie bywa różnie - najłatwiej byłoby już się zatrzymać...
POMÓŻ MI NIE USTAWAĆ!

STACJA X - OBNAŻONY

Zdzierają z Ciebie szaty, nie wiedzą KOGO one kryją. To nie było trudne, wystarczyło kilka ruchów ręką - Ty się nie broniłeś. Ja wstydzę się każdego odarcia... nie chcę by inni poznali moją prawdę. A może bardziej wstydzę się tego kim jestem...
POMÓŻ MI NIE BAĆ SIĘ PRAWDY!

STACJA XI - PRZYBITY

Położyli Cię na krzyżu. Czujesz jego bicie, on Twoje... Za chwilę gwoźdźmi przybiją ręce, które potrafiły czynić tylko dobro, nogi, które przeszły kilometry, by zanieść MIŁOŚĆ. Teraz chcą tę MIŁOŚĆ zatrzymać...Kilka uderzeń młotkiem. Już! Każdy może na Ciebie patrzeć... Potrafię tylko jedno - krzyczę...Zachód SŁOŃCA mnie przenika.
POMÓŻ MI SIĘ NA TO ZGODZIĆ!

STACJA XII - KONIEC

Stało się! Jedni się cieszą, jeszcze inni są obojętni, a tylko nieliczni wpatrują się w to PIĘKNE DRZEWO. Pozwól mi patrzeć na Ciebie, pozwól mi skryć się w Twych ramionach, które chcą ogarnąć cały świat - to nic że stoisz tak w bezruchu...
POMÓŻ MI WIERZYĆ, ŻE KONIEC NIE JEST KOŃCEM!

STACJA XIII - RĘCE MATKI

Mogła Cię dotykać, oglądać z bliska - tak jak kiedyś. Znowu byłeś tylko Jej. Chciałbym umieć Ją pocieszyć, ale wszystkie słowa, nawet te wyszukane, stają się małe. Ty wiedziałbyś co zrobić. Ja szukam tanich rozwiązań...
POMÓŻ MI MILCZEĆ GDY SŁOWA SĄ NIEPOTRZEBNE!

STACJA XIV - GRÓB

Złożyli Twoje Ciało w skale, zasunęli kamień. Rozeszli się do domów zadowoleni, jak po dobrze wykonanym obowiązku. Byłeś siłą. Teraz leżysz w grobie. POKONANY. Wierzyli w Ciebie, teraz czują się oszukani. A ja? Z daleka wpatruję się w głaz, który zasłonił najpiękniejsze CIAŁO. I słyszę jak echo - BO KOCHAM. Czy stać mnie na tę "dziwną miłość"?
POMÓŻ MI KOCHAĆ TO CO WIDOCZNE I TO CO Z TWEJ WOLI ZAKRYTE!

s. Agnieszka
misjonarka Chrystusa Króla
I. KŁAMSTWO I OSAMOTNIENIE

Ludzie bojąc się Ciebie, bojąc się Prawdy, którą niosłeś postanowili Cię zabić. Nie mając argumentów posłużyli się kłamstwem. Ciebie - Króla Prawdy - zabili uciekając się do kłamstwa. Nie było nikogo, kto by Ciebie bronił. Ci, którzy powinni być pełni Ciebie uciekli. Zostawili Cię samego. Osamotniony, w obliczu kłamstwa - milczysz...
I tak pozostanie już do końca - milczenie będzie Twoją odpowiedzią, obroną - wszystkim.
Samotnie milczący zmiłuj się nad nami.

II. SAMOTNY POCZĄTEK DROGI

Żołnierzy było wielu, byli też dwaj zbrodniarze, były wreszcie tłumy, które otaczały Cię zewsząd, ale Ty samotnie wziąłeś krzyż na ramiona, samotnie wyruszyłeś w tę ostatnią drogę. Czy to, że jestem teraz z Tobą coś zmienia? Czy Twoja samotność jest mniej samotna? Pragnę dzielić z Tobą czas tej milczącej wędrówki.
Samotnie wędrujący zmiłuj się nad nami.

III. SAMOTNOŚĆ W PYLE DROGI

Upadłeś, nikt nie podbiegł by Cię czule podnieść, by wesprzeć, by dodać sił. Był tylko krzyk żołnierzy i pył drogi... Wstałeś samotnie, by dalszą wędrówkę podjąć na nowo. Nie poddałeś się - choć wielu na Twoim miejscu tak by zrobiło. Ruszyłeś dalej - dla mnie, dla tak wielu!
Samotnie powstający zmiłuj się nad nami.

IV. DZIELENIE SAMOTNOŚCI

Nareszcie! Spotkałeś oczy, które kochają, tęsknią, potrzebują. Ona była zawsze, dzieliła z Tobą wszystko. Także dzisiaj dzieli Twą samotność. Ze swą miłością jest także sama wśród tych, którzy nienawidzą. Jak wiele zmienia Jej obecność, serce zaczyna bić inaczej...
Matko kochająca wstawiaj się za nami.

V. POMOC BEZ MIŁOŚCI - POGŁĘBIENIE SAMOTNOŚCI ?

Szymon nie chciał Ci pomóc, próbował uciekać. Nie rozumiał. Czy kiedy wziął krzyż na ramiona, kiedy spojrzał w głębię Twoich oczu coś się w nim odmieniło? Czy szedł z Tobą, czy tylko obok Ciebie? Możemy "pomagać" innym sprawiając równocześnie, że ich samotność będzie się pogłębiać. Ty przyjąłeś gest Szymona i zabrałeś jego samotność dając mu wspólnotę braci.
Odmieniający samotność zmiłuj się nad nami.

VI. CZUŁOŚĆ PRZERWANIEM SAMOTNOŚCI

Kim była? Czułym uśmiechem i pocałunkiem Ojca! Poprzez nią wszedł w Twoją samotność by powiedzieć: JESTEM! Wytrwaj!
Czule kochający zmiłuj się nad nami.

VII. SAMOTNE POWSTANIE

Weronika została, a Ty idąc dalej upadłeś. Nie było nikogo, tylko okrutni żołnierze. Powstałeś. Samotnie. Dla tak wielu, którym wydawać się będzie, że nie mają siły by iść dalej. Dla tak wielu, którzy pozostaną w upadku, którzy nie poproszą byś odmienił ich samotność.
Samotny w drugim upadku zmiłuj się nad nami.

VIII. PŁACZ SAMOTNOŚCI

Płakały nad Tobą, choć Ty wskazałeś im ich własną samotność. Współczując Tobie odwracały się od siebie, unikając spojrzenia na prawdę o sobie. Wezwałeś je do odwagi - nad sobą płaczcie, nad własną samotnością. Czy zrozumiały?
Otwierający oczy zamknięte zmiłuj się nad nami.

IX. POCAŁUNEK SAMOTNEJ ZIEMI

Przytuliłeś ziemię a ona odpowiedziała pocałunkiem. Zjednoczenie samotności Stwórcy i stworzenia. "Wytrwaj - prosi ziemia -
- by zbawić ludzi". "Wytrwaj - szepczesz - aż zbawię ludzi".
Powstający by zbawić zmiłuj się nad nami.

X. OGOŁOCENIE SAMOTNOŚCI

Nie pozostawili Tobie nic, tylko rany i serce - czyli nie nic. Pozostawiając Ci serce pozostawili wszystko! Nie wiedzieli. Może ich serca były zbyt samotne?
Ogołocony a posiadający wszystko zmiłuj się nad nami.

XI. SAMOTNOŚĆ DRZEWA

Nie mogło się bronić, nie mogło uciekać. Ty byś mógł. Ale pozostałeś, aby scalić się z jego samotnością. Co szeptało Ci drzewo krzyża? Jak dziękowało? Czy swoją czułością łagodziło Twoją samotność? Ponowne zjednoczenie.
Tulący każde stworzenie zmiłuj się nad nami.

XII. PEŁNIA SAMOTNOŚCI - CZY JEJ POKONANIE?

Pełnia: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?!" Pokonanie: "W Twoje ręce oddaję Ducha mego" - i zabrał Cię do domu. Pełnia i pokonanie...
Powracający do Ojca zmiłuj się nad nami.

XIII. SAMOTNOŚĆ MATKI

Ona pozostała: będzie czekać tęskniąc i kochając. Będzie wierzyć, że odmienisz Jej samotność zewnętrzną. Nigdy nie będzie samotna w sercu.
Matko czekająca wstawiaj się za nami.

XIV. SAMOTNOŚĆ GROBU

Grób był pusty zanim Cię w nim złożyli, kiedy zmartwychwstałeś odmieniłeś jego samotność. Już na zawsze pozostał pełen MIŁOŚCI!
Królu miłości zmiłuj się nad nami.
s. Anna
misjonarka Chrystusa Króla
I. SPOJRZENIE PRAWDY

Piłat nie rozumiał, nie wiedział, dla niego była to tylko sprawa polityczna. Czy jednak do końca? Co wyczytał w Twoich oczach? Że nie ma dla niego usprawiedliwienia? Że mimo to nie oceniasz ani nie potępiasz? Że zawsze powinien bronić Prawdy? "Cóż to jest prawda?". Na tamten moment odpowiedź go przerosła. Czy jednak otworzył swoje serce na siłę Twego spojrzenia? Na Prawdę...

II. SPOJRZENIE WOLNOŚCI

Żołnierzom się zdawało, że oto nakładają krzyż na ramiona więznia. Czy któryś przypadkiem spojrzał w Twoje oczy? Dostrzegłby w nich pełnię wolności. Ty chciałeś przytulić krzyż - bo tak chciał Ojciec. To oni byli więźniami, a Ty mogłeś im pokazać czym jest wolność - nie od łańcuchów, ale wolność serca i woli.

III. SPOJRZENIE W PYŁ DROGI

Gdyby tylko mogła zamieniłaby się w łąkę usianą ziołami - wtedy Twój upadek nie byłby tak bolesny. Ale miała tylko kamienie i pył, w ten pył spojrzałeś i podziękowałeś, że jest tak blisko Twoich stóp - pomimo braku ziół.

IV. SPOJRZENIE CZUŁOŚCI

Poniosłaby ten krzyż za Ciebie, ale wiedziała, że musi nieść swój własny - patrzenia na Twoje cierpienie w milczeniu. Mogła jednak szukać Twoich oczu, aby przelać w nie pełnię matczynej czułości. Była portem wśród szalejącego sztormu i choć nie mogłeś doń przybić - wiedziałeś, że jest! To wystarczyło.

V. SPOJRZENIE BRATERSTWA

Szymon był obcy, ale tylko przez pierwsze sekundy. Kiedy wziął krzyż, kiedy spojrzał w Twoje oczy wiedział, że jest kimś innym, że wszystko odtąd będzie inne... Całe jego dalsze życie ukształtowane zostało przez Twoje spojrzenie. Zrozumiał bowiem, że masz go za brata. Nie czuł ciężaru, czuł się wybrany.

VI. SPOJRZENIE WDZIĘCZNOŚCI

Czy sądziła, że stać ją na coś takiego? Przedarła się przez żołnierzy, zdjęła chustę z głowy, podbiegła do więźnia. Czy rozumiała co czyni? Kiedy spotkała się z Twoim spojrzeniem sama także poczuła wdzięczność. To dzięki Tobie odkryła, że jest odważna. A Twoje spojrzenie otrzymała na zawsze.

VII. SPOJRZENIE BÓLU

Połowa drogi, najtrudniejszy moment. Niektórzy nie chcą już mieć sił. Czułeś ból, ale nie czułeś pokusy poddania się, i choć ramiona słabły wstałeś, i z krzyżem jak ze sztandarem zwycięstwa ruszyłeś dalej. Mimo bólu.

VIII. SPOJRZENIE LITOŚCI

Płakały, były wrażliwe, czy wiedziały, że w głębi serc niosą ulgę, że to nie ich synowie tak cierpią? Przyjąłeś ich spojrzenie litości, ale skierowałeś je na siebie - na ich lęk. Człowiek nie powinien bać się cierpienia. Z Tobą możemy wszystko.

IX. SPOJRZENIE NIEMOŻLIWEGO

Dla mnie to wydaje się być niemożliwe. Po tylu poniżeniach, upadkach, nadal podnosisz się. A gdyby tak zostać, przytulić się do ziemi, udawać, że tego wszystkiego co dokoła po prostu nie ma. Nie. Ty wiesz, że nie ma rzeczy niemożliwych - Golgota jest konieczna. Dla mnie.

X. SPOJRZENIE CZYSTOŚCI

Ostatnie poniżenie? Pozbawienie godności? Ciebie nie można jej pozbawić, masz ją w sobie pomimo nagości. Daj mi Jezu serce czyste, abym zawsze broniła godności człowieka.

XI. SPOJRZENIE WYBRANIA

Przebili Twoje ręce i nogi. Czy przeczuwali, że przez wieki, najbardziej przez Ciebie ukochani, będą te rany nosić na sobie? Jakież to musi być miłowanie, że nie tylko krzyż nieść można, ale i być z Tobą do niego przybitym.

XII. SPOJRZENIE MIŁOŚCI

Tylko patrzeć w Twoje oczy - nic więcej.

XIII. SPOJRZENIE UTULENIA

Tuliła Cię w swoich ramionach tak, jak przed laty w stajence. Wtedy drżałeś z zimna, dzisiaj drżała Ona. Maryjo, otul Jezusa spojrzeniem nas wszystkich.

XIV. SPOJRZENIE NIEBA

Ludzie spuścili głowy, schowali wzrok. Niebo i jego aniołowie wypatrywali poranka. Wiedzieli wcześniej niż my.
s. Anna
misjonarka Chrystusa Króla
I. TWOJA MILCZĄCA ZGODA - POCZĄTEK DROGI

Czy Ojciec nakazałby Ci Jezu mękę bez Twojej na nią zgody? Co byłoby z nami gdybyś odwrócił się od krzyża? Wyrok Piłata prawie nie miał znaczenia... to Ty wydałeś wyrok na siebie, to Ty wymyśliłeś sposób śmierci. Czy ogrom bólu, który Ci sprawiono także pochodził od Ciebie? Czy to ludzie postarali się byś cierpiał tak bardzo? Wiem, że zawsze kiedy uciekam od Woli Twego Ojca, zawsze kiedy odmawiam zgody na zwykłą codzienność, w której na mnie czekasz - zawsze wtedy burzę milczenie. I staram się byś cierpiał bardziej.

II. MILCZENIE KRZYŻA

"Krzyżu święty nade wszystko". Nie byłeś tylko milczącym narzędziem męki. Chociaż nie miałeś możliwości, by o swoim losie zdecydować, nie mogłeś uniknąć przeznaczenia, to jednak do dzisiaj jesteś dla nas znakiem zwycięstwa. Tylko Jezus tuląc cię w ramionach jak skarb, wiedział czym się staniesz. Tylko On wiedział, że będziesz przez wieki dawał nadzieję tym, którzy już nic mieć nie będą. Pozostaniesz milczący, ale będzie to milczenie pełne wesela i radości.

III. MILCZENIE DROGI

Co czułaś ziemio jerozolimska, kiedy Stwórca wszystkiego i wszystkich upadł na twoje kamienie? Nie poruszyłaś się, nie zatrzęsłaś, w milczeniu przyjęłaś ten niecodzienny pokłon Jezusa. On również nie krzyczał, nie przeklinał cię żeś twarda, co zrobił? Ucałował? Podziękował, że jesteś? Naznaczył cię swoją Krwią? Jak bardzo chciałabym być tam wtedy razem z tobą.

IV. MILCZENIE MIŁOŚCI

Ty cała jesteś kochaniem. Jak boleć musiało Cię serce, kiedy patrzyłaś na żołnierzy popychających Jezusa; na tłumy, które Go przeklinały; na uczniów, którzy uciekli. A jednak Ewangeliści nie zapisali ani jednego słowa skargi, milczałaś. Wiedziałaś, że Jezus tego chciał? Dziękuję Ci Mamo mojego Pana, że nie czyniłaś Mu wtedy wyrzutów, że będąc blisko byłaś wsparciem. Kochać milcząc i godząc się na zbawienne cierpienie bliskich- tego chcę się od Ciebie uczyć.

V. MILCZENIE BRATA

Szymon z Cyreny, człowiek którego zawołali żołnierze, krzyczał, że nie chce Ci pomóc. Szymon, który wziął Twój krzyż, który swoje ramię położył przy Twoim ramieniu z milczeniem przyjął ciężar krzyża. Jak bardzo zostałeś Szymonie wybrany. Apostołowie uciekli, mnie również zabrakło - Ty byłeś. Dziękuję ci milczący bracie, że dajesz memu sercu nadzieję - że może i ja jestem czasami jak Ty - dla Jezusa obecnego w tych których mijam. Oby mój krzyk sprzeciwu zawsze zamieniał się w cichą, ale jakże ważną pomoc.

VI. MILCZENIE SIOSTRY

Weroniko, jesteś jak promień słońca przebijający się przez chmury skrywające błękit. Nie daje on może ciepła, ale daje nadzieję - że słońce jest i kiedyś rozświetli mrok niepogody. Czy twoje spotkanie z Jezusem odbyło się w milczeniu? Czy gest dobroci potrzebuje słów? Zawsze jest krzykiem miłości. Siostro moja ucz mnie wrażliwości, która nawet najmniejszemu dobru nadaje sens. Bym nie mogąc czynić wiele, czyniła mało, albo bardzo mało.

VII. CIERPLIWE MILCZENIE DROGI

Ponownie poczułaś na sobie leżące ciało Jezusa. Był słaby, drżał cały, Krew z ran wsiąkała w twój piasek. Czy swoją stałością, cierpliwym milczeniem napełniłaś Go siłą? Czy to On może dał siłę tobie? Jak nazwać to wasze ponowne spotkanie? Czy trzeba nazywać? Ziemio jerozolimska jak wiele było ci dane...

VIII. MILCZENIE SERC

To spotkanie rozpoczęło się od płaczu "Nie wszystkie łzy są złe". Jakie były wasze? Jezus zatrzymał się przy was... to On wyznaczał tempo drogi... nie chciał abyście nad Nim płakały. Dlaczego? Bo Jego cierpienie miało sens. Ono całe było sensem - naszego życia. Cierpienie waszych dzieci, moje cierpienie często jest sensu pozbawione. Jest owocem ucieczki a nie następstwem wyboru. Daj mi Jezu serce milczące, nigdy nie chcę płakać nad sobą.

IX. ZIEMIO, DLACZEGO MILCZYSZ?

Czy można się zgodzić by ktoś cierpiał bez granic? Czy twoja bezsilność nie była ponad twoje siły? Król życia upada ponownie, wtula się w ciebie, a ty? Dokąd będziesz milczała? Wiem, każdy upadek daje obietnicę powstania... i Jezus nie zawiódł. Powstał. Jego stopy dalej znaczyły ślady na twoim piasku. Ziemio jerozolimska, tak wiele razy w czasie tej drogi byłaś świadkiem zwycięstwa...

X. MILCZĄCA GODNOŚĆ

Nawet największe poniżenie nie jest w możności odebrać człowiekowi godności. Tylko sam człowiek może z niej zrezygnować. To grzech sprawia, że przestaję być w pełni człowiekiem. Jezu, stoisz przed tłumem milczący, nagi, a jednak najpiękniejszy spośród tych, którzy tego dnia na Golgotę przyszli. Daj mi oczy, które w każdym człowieku będą dostrzegać odblask tamtego Twojego piękna. Niech to piękno dostrzegam też w sobie.

XI. MILCZENIE GWOŹDZI

Rozrywały Twoje ręce i nogi swoją ostrością i twardością. Zadawały Ci ogromny ból. Zjednoczyły Cię z drzewem krzyża i jak ono milczały... Niezawiniona wina, która się później w łaskę przemieniła. Uczniowie rozpoznali Cię Jezu właśnie po śladach gwoździ. Ich obecność miała znaczenie. To znaczenie trwa do dzisiaj.

XII. MILCZENIE

"W ciszy szukam słów..."

XIII. MILCZENIE RAMION

Czy coś można było powiedzieć? Czy to, co niewyrażalne da się jakoś przekazać? Przed momentem nawet ziemia jerozolimska przerwała milczenie i zatrzęsła się. Teraz wielka cisza ogarnęła ziemię. Wszystko na moment straciło znaczenie i sens. Tylko milczący uścisk Matki, pierwsza adoracja Ciała Jezusa. Tylko miłość... Tylko to było ważne...

XIV. MILCZENIE ŻYCIA

Twoje Boskie życie zamilkło, skryło się na dni kilka. Aby ludzie dostrzegli i docenili wielkość i znaczenie zmartwychwstania potrzebna była Twoja śmierć... Kocham Cię Jezu za każdy moment Twojego cierpienia. Za każdą kroplę Krwi i potu. Za każde poniżenie, które dla mnie przyjąłeś. Za Twoje upadki i jeszcze bardziej za Twoje powstania. Kocham Cię Jezu za niebo otwarte dla tak wielu. Jak wyrazić tę wdzięczność? "Przyjmij Panie moje milczenie i naucz mnie życiem dziękować".

s. Anna
misjonarka Chrystusa Króla
Czy wobec czynu takiej Miłości można pytać o cokolwiek?
Czy nie należałoby paść na kolana i trwać tak w dziękczynieniu?

Pozwól Jezu, że jednak zapytam tych, którzy tam wtedy byli.
Że zapytam o drżenie serc...

I. JAKIE BYŁY TWOJE NOCE?

Piłacie, byłeś sędzią w najgłośniejszym procesie w dziejach ludzkości. Wydałeś wyrok wbrew swemu sumieniu. Dyktowany był on lękiem, pragnieniem utrzymania posady. Czy kiedykolwiek od tamtego dnia spałeś spokojnie? Czy nie stało się tak, że lęk zagościł w twoim sercu na dobre? Jakie były Piłacie twoje noce?

II. CO CZUŁEŚ CIOSAJĄC PIEŃ?

Drzewo krzyża było zwyczajnym drzewem. Ktoś musiał je ociosać nadając mu kształt. Ten, który to robił wiedział po co to robi. Jakie to uczucie przygotowywać narzędzie śmierci? Co czuje człowiek wiedząc, że owoc jego pracy zostanie użyty jako narzędzie męki? Czy byłeś na drodze, kiedy Jezus brał krzyż? Czy byłeś świadkiem Jego upadków? Jak umierałeś? Obarczony ciężarem swego dzieła? Czy może odnalazłeś w nim znak zbawienia?

III. DLACZEGO STAŁEŚ?

Jezus upadł u twoich stóp. Widziałeś cierpienie malujące się na Jego twarzy. Tak wiele razy słyszałeś Jego nauki o miłości. Dlaczego stałeś nieporuszony? Czy odwróciłeś głowę by nie patrzeć na poniżenie Tego, Który tak cię wcześniej zachwycał? Aby ulżyć Jezusowi wystarczyło niewiele - sama próba pomocy byłaby dla Niego umocnieniem. Co się wtedy z tobą działo?

IV. CZY POTRAFIŁBYŚ TO NAZWAĆ?

Janie, z pewnością byłeś świadkiem tego niezwykłego spotkania. Co wyczytałeś w Ich oczach? Czy zrozumiałeś cokolwiek? Matka i Syn. Bóg i Jego Służebnica. Stwórca i Stworzenie. Kto Kogo umacniał w tej chwili? Kto dla Kogo był źródłem siły? Czy dlatego nic o tym nie napisałeś, bo nie było słów? Czy słowami można nazwać takie kochanie?

V. CZY BYŁ DLA CIEBIE BOHATEREM?

Zapewne zanim wrócił do domu sąsiedzi donieśli ci o wszystkim. Twój mąż niosący krzyż Skazańca. Jaka była twoja pierwsza myśl? A później - kiedy wrócił taki odmieniony, mogący mówić tylko o Jednym - o Jezusie? Czy byłaś z niego dumna? Czy kochałaś go bardziej za to, że został wybrany? Czy dzieliłaś jego radość?

VI. CZY ZAPOMNIAŁAŚ KIEDYKOLWIEK?

Spojrzeć w oczy Jezusa - choć przez najkrótszą chwilę... tego nie można zapomnieć. Nie trzeba nawet pytać...

VII. CZY ŚMIECH TWÓJ BYŁ JESZCZE RADOSNY?

Wielu się wtedy śmiało, i ty byłeś wśród nich. On tak nieporadnie próbował powstać - było w tym coś dramatycznego, a jednak śmiałeś się. A później? Kiedy wszyscy mówili, że znowu ożył? Kiedy tak wielu Go widziało? Czy nie brzmiał ci bez końca tamten śmiech w uszach? Czy kiedykolwiek śmiałeś się jeszcze bez poczucia winy?

VIII. CZY JEJ SŁOWA ZMIENIŁY COKOLWIEK?

Mama opowiadała ci o przedziwnym spotkaniu. O Człowieku, Który w obliczu śmierci martwił się nie o Siebie, ale o ciebie. Wiedział, że żyjesz zle, że mógłbyś lepiej. Opowiadała o Jego spojrzeniu, o Jego sile - chociaż był tak słaby. Czy uwierzyłeś, że twoje życie nie jest obojętne? Czy zmieniłeś cokolwiek? Czy łzy matki poruszyły twoje serce?

IX. CZY NIE MIAŁEŚ NIGDY PRZYJACIELA?

To była tylko twoja praca. Miałeś skazańców doprowadzić na szczyt góry. Czy jednak brak miłosierdzia był jednym z twoich obowiązków? Czy to możliwe, aby ktokolwiek pozostał nieporuszony wobec takiej bezsilności drugiego. Przecież to mógłby być twój brat, przyjaciel, syn. Czy naprawdę zabrakło ci wyobraźni? A może Jezus wstał bo jednak pomogłeś? Jeśli tak - dziękuję.

X. DLACZEGO?

Każdy normalny człowiek skrywa nagość swego ciała przed spojrzeniem innych. Dlaczego odebraliście Jezusowi i to prawo, i ten przywilej? Czy jednak to nie wy okazaliście się bardziej ogołoceni od Tego, Któremu odebraliście wszystko? Nie suknia decyduje o godności człowieka.

XI. CZY CISZA BYŁA JESZCZE KIEDYŚ CICHA?

Doprowadziliście do skazania Jezusa. Dlaczego? Ciągle nie rozumiem waszych powodów. Staliście na Golgocie patrząc na egzekucję. Odgłos wbijanych gwoździ... czy kiedykolwiek udało się wam o nim zapomnieć? Czy jak echo powracał zawsze? Jak groźba, której się nie zapomina.

XII. ADAMIE, CZY BYŁO WARTO?

Konanie Jezusa na krzyżu było konsekwencją twojego upadku w miłości. Ty się wyparłeś Boga, On dla ciebie zgodził się na śmierć Syna. Jezus twoją zdradę wymazał swoją wiernością. Czy było warto? Odpowiedz dam ja - kiedy znowu upadnę w miłości.

XIII. CZY ZWĄTPIŁAŚ?

Mario Magdaleno, byłaś przy Tym, który zwrócił ci życie. Czy idąc za Nim drogą, widząc Jego upadki i powstania, boleść krzyżowania - czy miałaś nadzieję, że w końcu to przerwie? Wiedziałaś, że On może wszystko. Umarł jednak. Czy zwątpiłaś w Jego wielkość? Czy serce ogarnął zawód? Co czułaś w tamto popołudnie?

XIV. JAKA BYŁA MOC WASZEJ NADZIEI?

Składaliście do grobu Ciało Tego, Który był sensem waszego życia. Składał obietnicę życia wiecznego, a oto został życia pozbawiony. Jaka była moc nadziei, którą wam dał? Czy oczekiwaliście cudu poranka? Czy smutek pokonał miłość?


Miałam pytać o drżenie serc tych, którzy byli jakby świadkami Twojej śmierci i cierpienia. Czy pytając szukałam w sobie samej odpowiedzi na niektóre pytania?
Tak. Wiele z tych znaków zapytania dotyka mojego życia, serca, mojej ku Tobie miłości.

s. Anna
misjonarka Chrystusa Króla
I. PRZEBACZENIE SĄDZĄCYM

Piłat nie był ani pierwszym, ani ostatnim sędzią, który wydał na Ciebie wyrok. Wielu zrobiło to przed nim i jakże wielu skazało Cię po nim. Po dzień dzisiejszy znajdują się tacy, którzy mają odwagę, aby w swoich sercach a także publicznie sądzić Ciebie - Sędziego świata. Stojąc przed Piłatem, słuchając jego wyroku, słyszałeś także tych wszystkich pozostałych.
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz człowiekowi, że zdobywa się na szaleństwo sądzenia Ciebie. Wybacz także, że tak często sądzimy naszych braci.

II. PRZEBACZENIE OPRAWCOM

Piłat wydał wyrok, lecz to żołnierze włożyli krzyż na Twoje ramiona. To oni zadbali, abyś doszedł z nim na Golgotę i na nim zawisnął. Czy mieli wybór? To była tylko ich praca, a z tej zawsze można zrezygnować. Jak wielu jest takich, którzy wykonują wyroki choć wcale by nie musieli. Dlaczego więc? Lęk? Słabość? Wygoda? Wyparcie się odpowiedzialności?
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz człowiekowi, że często godzi się na wykonanie nawet najbardziej absurdalnych, czy niesprawiedliwych wyroków.

III. PRZEBACZENIE BIERNYM

Żołnierze wykonywali swoją pracę, a ludzie, którzy byli świadkami? Wszyscy ci, którzy stali biernie i obojętnie, kiedy ciężar krzyża przygniótł Cię do ziemi? Co kryły ich serca, że mogli patrzeć na takie okrucieństwo?
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu przebacz człowiekowi, że jest obojętny. Że nie wzrusza go niesprawiedliwość i tragedia, która dotyka drugich.

IV. PRZEBACZENIE ZAGUBIONYM

Maryja była obecna, szła za Tobą krok w krok przez całą drogę męki. Być może i Ją wytykali palcami, szydzili. To nie miało znaczenia. Była przy swoim Dziecku. Dlaczego dzisiaj tak wiele matek nie kocha swoich dzieci, choć wcale nie muszą iść z nimi pod krzyż. Dlaczego często nie chcą obdarzyć ich nawet życiem?
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz kobietom, które gubią istotę macierzyństwa, które wypierają się tego, co jest ich największym przywilejem i wielkością.

V. PRZEBACZENIE OBOJĘTNYM

Szymon nie chciał pomóc, wymawiał się, uciekał, ostatecznie wziął jednak krzyż - czy chciał go później oddać? Z pewnością poszedł z Tobą aż na Golgotę. To współtowarzyszenie Tobie sprawiło, że został wraz z rodziną chrześcijaninem. Tak wielu ludzi pozostało wtedy i pozostaje dzisiaj obojętnymi. Nawet kiedy zostają poproszeni o pomoc nie pomagają. Dlaczego?
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz człowiekowi, że staje obojętny wobec prośby drugiego. Że mu nie zależy.

VI. PRZEBACZENIE ZALĘKNIONYM

Weronika zadziwiła wielu, może kilka serc zawstydziło się nawet na widok kobiety pomagającej Skazańcowi. A jednak nikt później nie postąpił jak ona, choć był to dopiero półmetek drogi. Nie chcieli, czy nie mieli odwagi, aby wybić się z tłumu.
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz człowiekowi, że często nie czyni dobra ze strachu. Nie idzie za podszeptami Ducha Świętego, skrywa się w tłumie, aby nie być dostrzeżonym.

VII. PRZEBACZENIE NIECZUŁYM

Byli obojętni, zastraszeni, ale jeszcze gorzej jest być nieczułym zupełnie na cierpienie, którego jest się świadkiem. Stać, patrzeć i nic nie czuć. W przeciwnym razie znaleźliby się ludzie, którzy podnieśliby Cię z ziemi. I dzisiaj wielu jest takich, którzy zamykają swoje mieszkania, domy, serca na biedę bliźniego.
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz człowiekowi, który znieczulił serce i odmawia mu możliwości kochania innych.

VIII. PRZEBACZENIE NIELITOŚCIWYM

Kobiety płakały wzruszone Twoim widokiem, wyróżniały się tym wśród obojętnego, a nawet wrogiego tłumu. W ich sercach zrodziła się litość na widok Twojego nieszczęścia. Dzisiaj tak jak i wtedy wielu ludzi nie wzrusza się nigdy. Wystarcza im ich własne powodzenie, nie patrzą na sytuację drugich.
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz człowiekowi, że tak często zapomina o litości. Że los drugich pozostawia im samym i nie wzrusza się choć tak często powinien.

IX. PRZEBACZENIE ZATWARDZIAŁYM

Pierwszego upadku mogli nie zauważyć, drugi zignorować, jednak kolejne? I nadal nic, żadnej pomocy, a przecież po każdym trudniej było Ci powstać. Jak bardzo zło musiało zawładnąć ich sercami, że były do końca zatwardziałe. Dzisiaj także wielu trwa uparcie z zimnym sercem i nie dostrzega niczego poza sobą.
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz człowiekowi, że zamroził swoje serce, że pomimo wielokrotnej konfrontacji z cierpieniem drugiego nie wyciąga pomocnej dłoni.

X. PRZEBACZENIE SZYDERCOM

Żołnierze mieli nad Tobą władzę, dali temu dowód zadając Ci tak wiele bólu, teraz zadali kolejny - odkryli Twoją nagość. Tłum się nie oburzył, ale szydził z Twojej bezbronności. I tak jest dzisiaj, nie zawsze pomaga się bezbronnemu, często zadaje mu się kolejne rany.
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu przebacz człowiekowi, że nie staje w obronie brata, ale krzywdzi go swoim szyderstwem.

XI. PRZEBACZENIE OKRUTNYM

Jak mogli żołnierze wbijać gwoździe w Twoje Ciało? Tak po ludzku patrząc, jak mogli? Czy czynili w swoim życiu coś jeszcze bardziej okrutnego? Tylu jest ludzi, którzy czerpią satysfakcję z zadawania bólu innym - i nie są im do tego potrzebne gwoździe i młotek. Często wystarczy słowo, spojrzenie.
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu przebacz człowiekowi, że zadaje ból swemu bratu. A jeszcze bardziej wybacz, że często brak mu wyrzutów sumienia.

XII. PRZEBACZENIE ZABÓJCOM

Przez tyle godzin umierałeś na krzyżu. Winni byli nie tylko żołnierze, ale i ci wszyscy, którzy byli świadkami. Piłat, niewiasty, tłum - obojętny, nieczuły, zatwardziały w swej nienawiści. Nie trzeba wbijać noża w serce brata, by być winnym jego śmierci.
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz człowiekowi, że na tak wiele sposobów przyczynia się do osłabienia wartości życia. Że neguje to podstawowe prawo innych. Że godzi się na kompromisy.

XIII. PRZEBACZENIE NIEOBECNYM

Matka była z Tobą przez całą tę ostatnią drogę. Była także, kiedy osiągnąłeś jej kres tutaj na ziemi. Wielu jednak nie było. Dzisiaj również zwalniamy się z towarzyszenia drugim w przełomowych, trudnych chwilach.
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz człowiekowi, że jest nieobecny przy swoim bliźnim w jego smutku, chorobie i śmierci. I że tak łatwo tę swoją nieobecność usprawiedliwia.

XIV. PRZEBACZENIE SPOKOJNYM

Zbawiciel świata zostaje złożony do grobu. Dlaczego świat się nie skończył? Dlaczego natura, ludzie, poradzili z tym sobie? Dlaczego dzisiaj także, tak wielu jest spokojnych, choć dzieją się rzeczy straszne.
Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz człowiekowi, że zachowuje spokój, kiedy powinien grzmieć i krzyczeć. Że pozwala, kiedy nie powinien.

Jezu każda stacja Twojej męki była moją prośbą o przebaczenie człowiekowi. O przebaczenie mu jego słabości, braku zdecydowania, uśpienia serca. Jezu w swoim wielkim miłosierdziu wybacz i mi - bo przecież jestem człowiekiem.



s. Anna
misjonarka Chrystusa Króla